Tam, gdzie można być sobą

TAM, GDZIE MOŻNA BYĆ SOBĄ. DRAMA Z AKCENTEM.

POSŁUCHAJ WYWIADU:

Moim gościem jest Monika Burzykowska – kulturoznawczyni, aktywistka, która  w swojej pracy od zawsze stara się łączyć edukację z kulturą. Po doświadczeniu terapii łączących różne formy sztuki z psychologią, zaczęła zgłębiać Teatr Forum, pedagogikę Augusto Boal’a i Jacoba L. Moreno. Mieszka w Bournemouth, gdzie prowadzi warsztaty dramowe dla dzieci        o nazwie zapadającej w pamięć – „Drama z Akcentem”.

Porozmawiam dziś z Moniką o dramie, ale spojrzymy na tę dramę w nieco inny sposób. A mianowicie, będziemy zastanawiać się jak przy pomocy dramy – rozwijać język i umiejętności komunikacyjne dzieci dwujęzycznych i tych do dwujęzyczności dążących.

 

HMG: Moniko, opowiedz na początek czym jest drama? Część osób może utożsamiać dramę z teatrem, stawiać między nimi znak równości. Czy drama to, to samo, co zajęcia teatralne?

MB: Drama wykorzystuje niewątpliwie sam fakt wchodzenia w role, poprzez różne techniki i to, ma związek z teatrem, natomiast uczestnicy nie mają napisanego gotowego scenariusza. Samodzielnie odnajdują się w roli – jako te osoby, którymi są. W teatrze natomiast mamy reżysera, aktorów, scenariusz. Powtarzamy te same kwestie po to, żeby doszlifować warsztat.
I tam, faktycznie ten warsztat jest bardzo ważny. Natomiast w dramie ważne jest, żebyśmy weszli w głąb siebie, żebyśmy siebie bardziej poznali.

HMG: Czyli w dramie gramy sobą, ale nie musimy udawać.

MB: Nie, nie musimy udawać. Wręcz bardzo ważne jest, żeby wejść w rolę będąc tą samą osobą, którą jesteśmy. To osoba prowadząca zajęcia wprowadza każdego uczestnika w rolę, a po przeprowadzeniu całej sesji –   w bardzo widoczny sposób – ma tę osobę z roli wyprowadzić. To wyprowadzenie jest często fizyczne. Dokonuje się poprzez strzepnięcie rąk, nóg. W dramie w bardzo dużym stopniu używamy ruchu i ciała, nie tylko słowa.

HMG: Skąd się wzięła „Drama z Akcentem”?

MB: „Drama z Akcentem” swoje źródła ma w 2012 roku, kiedy po raz pierwszy zostałam mamą i zaczęłam zastanawiać się nad tym, jak wychowam dziecko mieszkając w obcym kraju i „nie czując” języka angielskiego. Nie znam języka angielskiego w stopniu bardzo, bardzo, bardzo dobrym – ale znam ten język na tyle dobrze, że nie mam z nim najmniejszego problemu, natomiast – NIE CZUJĘ tego języka i nigdy go nie czułam… Nie byłam w stanie w swojej własnej głowie i w swoim sercu – odnaleźć się w komunikacji z moim dzieckiem w języku angielskim. Zwyczajne „I love you” – cóż. Ja tego nie czuję… Moim córkom zawsze mówię „kocham”… I tak – zaczęłam szukać swoich własnych metod na zachowanie języka polskiego u moich dzieci. Metod na dwujęzyczność. Stworzyłam grupę „Poczytaj mi Mamo. Poczytaj mi Tato.”, która działała aktywnie przez kilka lat. Spotykaliśmy się – rodzice i dzieci – w lokalnej bibliotece gdzie czytałam bajki, wspólnie śpiewaliśmy i rymowaliśmy. Dla naszych dzieci i z naszymi dziećmi – spędzaliśmy razem czas otaczając się pięknym, bogatym językiem polskim. Pokazując, że ten język jest – nasz.  Że jest dla nas ważny. Natomiast w pewnym momencie, kiedy moja najstarsza córka poszła do szkoły, zaczęłam zauważać, że miała takie momenty, kiedy było jej trudno wypowiedzieć się po polsku. Zaczęłam w jej wypowiedziach dostrzegać luki. Widziałam, że o wiele łatwiej byłoby jej, gdyby mogła wstawić w te luki słowo, czy wyrażenie angielskie.

W tamtym momencie uznałam, że „Poczytaj mi Mamo. Poczytaj mi Tato.”- nie wystarczy. Że dotarłyśmy do kolejnego etapu pracy nad językiem polskim, w którym będę musiała monitorować i aktywnie stymulować język polski mojej córki, jeśli chcę, aby posługiwała się nim płynnie. Cały czas szukałam metod naturalnych i okazało się, że odpowiedzią była drama.

(…) To już były dzieci w wieku 4-6 lat, z którymi można już dyskutować,       z którymi można już prowadzić jakiś warsztat. Które można nauczyć zupełnie nowych słów, opowiedzieć o różnych historiach. Te dzieci mają swoje doświadczania ze szkoły angielskiej. Słowem – bogate życie językowe. Znalazłam grupę rodziców, których interesowały takie warsztaty. Powstała „Drama z Akcentem”. W jej powstaniu zbiegły się dwie rzeczy.       Z jednej strony – moje zainteresowanie dramą, jako formą pracy z drugim człowiekiem, a z drugiej strony – potrzeba stworzenia naturalnego środowiska do rozwoju języka polskiego dla moich dzieci.

HMG: Czyli wymyśliłaś sobie „Dramę z Akcentem” po to, aby stworzyć miejsce, w którym dzieci będę mogły próbować języka polskiego i w tym języku polskim pobyć. W taki naturalny sposób. Gdzie nie będą oceniane, a jednocześnie będą mogły czegoś w języku polskim – spróbować, poczuć, przeżyć.

MB: Tak i muszę powiedzieć, że to słowo, którego użyłaś – „ p o b y ć ” jest kluczowe, ponieważ warunkiem tego, aby dzieci mogły uczestniczyć              w warsztatach, była zdolność posługiwania się językiem polskim.

HMG: Dlaczego tak bardzo zależy Tobie na języku polskim?

MB: To jest język moich emocji. Mojego doświadczania życia. I nie wyobrażam sobie, żebym mogła rozmawiać z moimi dziećmi w języku, którym mogę się swobodnie posługiwać, ale którego nie czuję – a takim jest dla mnie język angielski. Jednocześnie jednak pamiętam o tym, że moje dzieci w przeciwieństwie do mnie – b ę d ą  czuły w języku angielskim.          W związku z tym, cały czas dbam o swój rozwój językowy i staram się zgłębiać język angielski, właśnie pod kątem odczucia i kultury, po to          aby się zbliżyć do moich córek. Natomiast chcę im dać warsztat
i narzędzia do tego, żeby one również czuły mnie i mój język. Moje pochodzenie. Moją rodzinę. Natomiast faktycznie, ta przysłowiowa wioska, która wychowuje dziecko, to jest właśnie naturalne środowisko. Więc potrzebuję też innych dzieci, żeby stworzyć taką „wioskę” również moim dzieciom. Żeby one mogły się rozwijać.

HMG: Czy dzieciom nie wystarczą książki, ławki i język domowy?                Po co jeszcze taka drama?

MB: Te wszystkie sytuacje, które wypływają z dramy – są naturalne. One nie są w żaden sposób książkowe. Nie są moderowane przez kogoś, kto stworzył podręcznik. I dlatego wydaje mi się, że drama jest fantastycznym uzupełnieniem szkoły i domu.

Ja na warsztatach nie uczę gramatyki, ortografii, składni. Zamiast tego – dbam o wymowę dzieci, po to aby miały możliwość powiedzenia tego,          co chcą powiedzieć, tak jak chcą to powiedzieć. A poprzez proponowanie różnych tematów i wchodzenie w różne sytuacje przy pomocy zabawy – dzieci siłą rzeczy, rozwijają słownictwo dotyczące naturalnych sytuacji         z naszego życia.

HMG: Czyli przepracowujecie niekiedy „życie angielskie” – po polsku.

MB: Tak, to jest dokładnie to. W okolicach Świąt Wielkanocnych na „Dramie” miała miejsce bardzo niezwykła sesja. W którymś momencie jedno dziecko – tak po prostu powiedziało, że boi się chłopca w klasie.        To dziecko zaczęło rozwijać temat, a po chwili dołączyło się do niego kolejne, i kolejne, i kolejne… Okazało się że 2/3 grupy ma w klasie bardzo trudne doświadczenia. Wcześniej w podobnych momentach, gdy dzieci próbowały opisywać różne sytuacje – pierwszymi słowami, które przychodziły im do głowy, były słowa angielskie. A wtedy, podczas tamtego spotkania, grupa zaczęła przenosić swoje doświadczenia na grunt polski.    Ja oczywiście im pomagałam. „Podrzucałam” słowa, z których mogli skorzystać, żeby móc się w pełni wyrazić i wypowiedzieć. Natomiast proces, który się wytworzył w grupie sprawił, że dzieci same zaczęły opowiadać o swoich doświadczeniach.

HMG: I rozumiem, że grupa zaczęła zgłębiać temat i szukać rozwiązań – myśląc i mówiąc po polsku?

MB: Tak! Ale szalenie ważne jest także to, że dzieci same się otworzyły.        W takich momentach kładę nacisk nawet nie na język polski, ale na to, co uczyniła drama podczas tych kilku miesięcy wspólnej pracy.  W grupie wytworzyła się więź, relacja, zaufanie. Dzieci czuły się na tyle bezpiecznie, że same z siebie „popłynęły” – i tak – zrobiły to po polsku.

HMG: Moniko, jak wygląda taki typowy warsztat dramowy?

MB : Ważna jest rozgrzewka dla wszystkich uczestników. Może to być rozgrzewka fizyczna, mogą to być ćwiczenia twarzy, można wykorzystać muzykę. Później przechodzimy do głównej części – wejścia
w rolę i pracujemy. Przy czym warto zwrócić uwagę na to, że w dramie nie zawsze trzeba wchodzić w role. Mamy też do dyspozycji atrybuty: zabawki, przedmioty. Kiedy główna część sesji już się kończy, wtedy zamykamy ją – rozmawiając albo pokazując swoim ciałem: jak czuliśmy, co czuliśmy, co czujemy teraz – po tym spotkaniu. Drama jest również kojarzona z teatrem rytuału, dlatego bardzo korzystne jest rozpoczęcie i zakończenie spotkania siedząc w kręgu.

HMG: Powiedziałaś wcześniej, że aby dzieci mogły uczestniczyć w zajęciach, muszą znać język polski. W jakim stopniu?

MB: Do tej pory moim założeniem była umiejętność posługiwania się językiem polskim w stopniu komunikatywnym. Natomiast najważniejsze jest, aby na początek dzieci były w stanie porozumiewać się ze sobą                  i rozumieć mnie. Z czasem, siłą rzeczy – te umiejętności językowe wzrastają. Wprowadzam piosenki i teksty. Często korzystam z bajek i kiedy odczytujemy bajki- pracujemy nad słownictwem. Niekiedy rozmawiając        o różnych wydarzeniach z bajki, pojawiają się hasła, których dzieci nie znają, więc mam wtedy możliwość wyjaśnienia i wprowadzenia tych słów, czy wyrażeń. Później, kiedy dzieci bawią się bajką, zaczynają powtarzać         i wprowadzają dane wyrażenia do swojego języka.

HMG: To ja jeszcze dodam kilka słów od siebie, z tej strony logopedyczno-językowej. Otóż,  j ę z y k a  najlepiej u c z y m y się   w   d z i a ł a n i u. Kiedy przeżywamy ten język, kiedy go doświadczamy. Kiedy nie myślimy o nauce ale – żyjemy.            I pamiętając o tych mechanizmach, nie mogę nie zwrócić uwagi na to, że warsztaty dramowe są fantastycznym sposobem doskonalącym kompetencje językowe, przybliżającym do dwujęzyczności zrównoważonej. Zrównoważonej, czyli niewyuczonej. Takiej, która pozwala czerpać z obu języków i z obu kultur tyle samo i tak samo. Gdzie osoba w obu językach i kulturach, czuje się naturalnie i zupełnie swobodnie. Warunkiem koniecznym w doskonaleniu takiej dwujęzyczności jest naturalna przestrzeń. W tym kontekście – drama jest bardzo dobrym pomysłem i kierunkiem, ponieważ w niesamowity sposób stymuluje rozwój językowy. Z resztą, nie tylko rozwój językowy ale także rozwój społeczny – który to pociąga za sobą język.

HMG: Pomyślałam, że drama przydałaby się w szkołach. Kapitalnie byłoby, gdyby nauczyciele spróbowali czasami pójść w dramę, a nie w podręcznik.

MB: Tak, też tak sobie myślę. Przygotowując się do naszej rozmowy, poczytałam troszkę o tym, jak rzecz się ma w szkołach angielskich. Ponoć drama jest tutaj stosowana na lekcjach. System angielski przewiduje taką możliwość. Myślę sobie, że szkoły polskie są w nieco trudniejszej sytuacji, ponieważ próbujemy w bardzo krótkim czasie, przekazać bardzo dużo wiedzy i być może czasami wydaje się, że ta drama, jest stratą czasu, w którym moglibyśmy „wtłoczyć” dzieciom bardzo dużo informacji…

HMG: Teoretycznie.

MB: Teoretycznie. Bo ja nie wiem, czy dzieci zapamiętają z takich lekcji dużo… A w momencie, kiedy tę samą wiedzę spróbujemy jednak podać za pośrednictwem, chociażby dramy – a tych technik w dramie jest naprawdę  sporo – może byłoby wszystkim łatwiej? Gdyby ta nauka była z jednej strony przyjemniejsza dla nauczyciela, a z drugiej strony łatwiejsza i ciekawsza dla ucznia.

HMG: Nauczyciel na pewno miałby więcej pracy, natomiast uczeń – skorzystałby bardziej – doświadczając języka, a poprzez ten język – doświadczając wiedzy.

MB: Tak, aczkolwiek zwrócę uwagę jeszcze na to, że być może nauczyciel miałby więcej pracy, ale wydaje mi się, że poprzez wprowadzenie ciekawych zajęć, zmniejszyłby ilość momentów, w których musiałby koncentrować    na sobie uwagę dzieci, ponieważ uczniowie od początku, do końca byliby zainteresowani tematem i aktywnym byciem w tym temacie. Zatem samo przeprowadzenie zajęć mogłoby być przyjemniejsze dla obu stron.                   A nauczyciele i tak muszą się przygotowywać do zajęć, więc to jest tylko kwestia doboru formy.

HMG: No dobrze. Spróbujmy może podsumować naszą rozmowę… Po co bawić się w dramę?

MB: Po to żeby się rozwijać. Żeby się dobrze poczuć ze sobą. Żeby spędzić razem czas. Po to, żeby sobie pomóc – jeżeli mamy jakieś słabe strony. Po to, żeby wzmocnić silne strony. A jeżeli zmagamy się z głębokim, trudnym problemem – po to, żeby pomóc się uleczyć i dzięki temu osiągnąć większe szczęście.

HMG: Nic dodać, nic ująć. Bardzo dziękuję Moniko! Trzymam kciuki za „Dramę z Akcentem” i czekam na czerwiec.

MB: Tak, jak najbardziej! Jeżeli mogę to – zapraszam Państwa wszystkich na przedstawienie „Laleczka z chińskiej porcelany”które realizuje moja młodsza grupa – dzieci w wieku 4-6 lat. Przedstawienie będzie opowiadało niezwykłą historię, która pewnego dnia wydarzyła się w pokoju pełnym zabawek. Scenariusz został napisany specjalnie dla nas, co czyni nasze przedstawienie jeszcze bardziej wyjątkowym, a autorką  scenariusza jest Hania Górna, która będzie naszym gościem specjalnym. 30 czerwca około godziny 15 w Bournemouth odbędzie się premiera Laleczki z chińskiej porcelany”. Na pewno będzie super pogoda, więc zapraszam wszystkich na plażę, na warsztat lalkarski, na przedstawienie. Mam nadzieję, że będziecie się wszyscy dobrze bawić!

HMG: A ja się dołączam do zaproszenia i do zobaczenia!

 

 

 

 

 

 

  

Monika Magdalena Burzykowska - kulturoznawca, animatorka kultury i działaczka społeczna. Na swoim koncie ma wiele osiągnięć z pogranicza kultury i edukacji. Do ważniejszych należą: założenie i prowadzenie prywatnej galerii sztuki, organizacja wydarzeń artystyczno-kulturalnych we współpracy z ośrodkami kultury na Mazowszu, organizacja wernisażu wystawy własnego autorstwa: “Rzeki drugi brzeg”. Ambasadorka Aniołów Sztuki w Warszawie, blogerka, a także współorganizatorka kolonii dla dzieci i młodzieży. Jest jedną z założycielek Stowarzyszenia Polonijnego Dorset Centre 4 Us oraz twórcą edukacyjnej grupy „Poczytaj mi Mamo. Poczytaj mi Tato”. Od kilku lat zgłębia alternatywne metody wspomagające dwujęzyczność dziecięcą, koncentrując się głównie na dramie jako komplementarnej metodzie, która nie tylko rozwija i umacnia talenty dzieci ale także w naturalny sposób rozbudowuje ich świadomość kulturową oraz znajomość języka polskiego.