Dlaczego dzieci pakują walizki? – odpowiada dr Faustyna Mounis

„… dziecko nigdy nie zwraca na siebie uwagi, bez żadnego sensu. Zawsze jest jakiś komunikat, który za tym idzie.”  dr F. Mounis

 

POSŁUCHAJ WYWIADU:

DLACZEGO DZIECI PAKUJĄ WALIZKI? o różnych aspektach dziecięcych wyprowadzek opowiada psycholog kliniczny – dr Faustyna Mounis. Rozmawia Hanna M. Górna.

Moim gościem jest dr Faustyna Mounis – psycholog kliniczny, członkini francuskiego stowarzyszenia na rzecz promocji dwujęzyczności, współautorka książek dla dzieci i projektów dotyczących dwujęzyczności i dwukulturowości. Porozmawiamy dziś o wyprowadzkach. Ale
o wyprowadzkach szczególnych, trudnych, symbolicznych, niekiedy „na niby”. O wyprowadzkach dzieci. O sytuacji kiedy dziecko mówi, bądź przechodzi do działania i postanawia się wyprowadzić. No właśnie…

HMG: Pani Doktor, dlaczego tak jest? Dlaczego dzieci pakują walizki? 

dr FM: Kiedy zadałaś mi to pytanie na początku, zaczęłam się zastanawiać, jak to w ogóle jest z tymi wyprowadzkami… Zwykle wyprowadzki albo się wybiera, bo na przykład chce się zmienić swoją sytuację, albo niektóre osoby mówią „musieliśmy się przeprowadzić, nie mieliśmy innego wyboru” – w związku z różnymi sytuacjami życiowymi. Mimo, że ja zawsze lubię myśleć (tak czuję, że to jest prawdzie) – że tak naprawdę wybór jest zawsze w życiu człowieka, tylko niektóre wybory są trudniejsze, a niektóre łatwiejsze i czasem, jak pojawiają się te trudniejsze wybory to mówimy „nie mamy wyboru” – to z punktu widzenia dziecka, faktycznie są takie sytuacje, kiedy dziecko nie ma wyboru. Dziecko, którego rodzice się rozwodzą – (zwykle) nie ma wyboru. Dziecko, którego rodzice się przeprowadzają – nie ma na to żadnego wpływu.

Te dzieci nie mają wpływu fizycznego na swoją sytuację, ale mogą dokonać wyboru psychologicznego, emocjonalnego. Zauważyłam, że w różnych, szczególnie trudnych dla dziecka sytuacjach, dzieci dokonują czasem psychicznego wyboru – wyprowadzenia się. I to „wyprowadzenie” może odbywać się na płaszczyźnie emocjonalnej, kiedy w jakiś sposób odcinają się od więzi chroniąc siebie, albo może być to manifestacja fizyczna, kiedy chcąc coś podkreślić i wyraźnie zakomunikować, dzieci zaczynają fizycznie pakować walizki. Taki sposób postępowania pojawia się częściej u starszych dzieci, szczególnie w okresie nastoletnim. Zwykle trzylatek czy czterolatek raczej się tak nie zachowuje. Ale, jak już takie dziecko jest troszeczkę większe, zaczyna być świadome swojej odrębności, to wtedy mogą się pojawić tego typu zachowania. Znam nawet rodziny, w których dziecko właśnie w taki sposób manifestowało swoją odrębność i niezależność. Trzeba oczywiście pamiętać, że w pewnym momencie jest to proces naturalny i dziecko będzie chciało się oddzielić i w jakiś sposób zaznaczyć siebie. Akurat w tej rodzinie, o której myślę cała sytuacja była przejaskrawiona. Chłopiec tak często mówił o wyprowadzce, że w pewnym momencie ojciec przyniósł walizki ze strychu – „Dobrze. Proszę. To teraz się spakuj i możesz iść.” I to był ostatni raz kiedy ten chłopiec wspomniał o wyprowadzce.

HMG: Mam rozumieć, że nie poszedł.

dr FM: Nie, nie poszedł. On miał po prostu potrzebę bycia usłyszanym i jednocześnie otrzymania przyzwolenia rodziców do tego, że może się oddzielić. To była rodzina, gdzie były relacje dość mocne, może czasem troszeczkę symbiotyczne. Mam wrażenie, że mogło to wpłynąć na takie zachowanie.

HMG: Jakie zatem mogą być przyczyny dziecięcych wyprowadzek? I gdzie szukać źródła takiego zachowania?

dr FM: Kiedy jest taka sytuacja, że dziecko się wyprowadza, ja zawsze zadałabym sobie pytanie o więź. Jaka jest więź? I obojętnie, czy to będzie dziecko 4-letnie, 8-letnie (jak chłopiec z anegdoty), czy nastoletnie – dla mnie taka sytuacja wskazuje na to, że można właśnie pochylić się nad więzią. Zarówno wyprowadzki – manifestacje, jak i wyprowadzki fizyczne – mogą się pojawić, kiedy więź jest zbyt silna i dusi dziecko, jak również, gdy jest zbyt słaba i dziecko jej unika. Wyprowadzka, staje się zatem sposobem powiedzenia do widzenia, odseparowania się, odejścia ale też – postawieniem limitu. Dlatego właśnie, w kontekście dziecięcych wyprowadzek, pytanie o więź przychodzi mi jako pierwsze. Gdyby zatem pojawiła się taka sytuacja, oczywiście ona nie musi być jakaś dramatyczna i nie musi wskazywać na jakieś duże problemy w rodzinie, czy problemy emocjonalne dziecka – warto sobie zadać pytania o więź. Jaka jest więź z moim dzieckiem? A dla specjalisty, jaka jest więź w rodzinie?

Ale oczywiście, może być też tak, że rodzina się przeprowadzała wiele razy i dziecko bawi się w przeprowadzki. I to nie świadczy już o trudności więzi w rodzinie, tylko o tym, że dziecko musi sobie przyswoić w sposób symboliczny całą tę sytuację, bo każda przeprowadzka jest związana z adaptacją, ze zmianą, z trudnością, a w ten sposób dziecko przepracowuje sobie tę zmianę. Dlatego, kiedy dziecko się wyprowadza, warto też się zastanowić, czy w rodzinie nie było jakichś przeprowadzek, czy w jakiś sposób dziecko tego nie widziało, nie słyszało i czy takie zachowanie dziecka, nie jest formą zabawy symbolicznej. W takim przypadku – jak w każdej zabawie – dziecko reguluje sobie swoje pewne przeżycia i emocje.

HMG: Czy jest możliwe, że maluchy wyprowadzają się po to, żeby ktoś powiedział „nie idź.” Albo, żeby zapytał, co się dzieje?

dr FM: Tak, to jest bardzo możliwe, bo tutaj chodzi cały czas o więź, która jest w ten sposób  w jakimś stopniu regulowana. Powiedzenie „nie idź”, „zostań z nami”, „zależy nam na tobie” – jest przecież wołaniem o więź. „Powiedzcie mi, jaką mamy więź? Powiedzcie mi, czy mnie kochacie?”. Może być to forma próby zwrócenia na siebie uwagi, tylko dziecko nigdy nie zwraca na siebie uwagi bez żadnego sensu. Zawsze jest jakiś komunikat, który za tym idzie. Ten komunikat – moim zdaniem – będzie najczęściej dotyczył więzi. Więzi z rodzicami, ale jeżeli w szkole czy przedszkolu jest niefajnie i dziecko chciało by się wyprowadzić w ogóle z miasta, to może być to więź w szerszym zakresie. Coś, co się po prostu dziecku nie układa.

HMG: To kiedy się niepokoić? Kiedy ta sytuacja wyprowadzek zaczyna się robić groźna, a „wyprowadzki na niby” stają się poważnym problemem?

dr FM: Na pewno można się zastanowić nad tą kwestią. Czy niepokoić? Nie wiem. Ale zastanowić – użyłabym bardziej tego sformułowania. A kiedy? Kiedy jest jakieś zachowanie, które się powtarza, wywołuje bardzo duże emocje – bo to zwykle jest też znak, że to jest coś ważnego – i które wpływa na relacje. Czyli, wywołuje emocje nie tylko u dziecka, ale u całej rodziny. I jeżeli jest w tym wszystkim jakiś taki mocny węzeł emocjonalny, to wtedy warto się zastanowić nad całą sytuacją. I oczywiście, na pewno niepokojące są ucieczki fizyczne u nastolatków, czy też młodszych dzieci. Jeżeli dziecko fizycznie wychodzi z domu, to absolutnie trzeba się zastanowić nad więzią, nad tym co się dzieje, jak wszyscy się czujemy w relacjach – tych domowych, rodzinnych. Czy nie ma czegoś, co mielibyśmy ochotę zmienić, zrozumieć, nadać temu jakiś sens?

HMG: Na temat dziecięcych wyprowadzek mogłybyśmy jeszcze długo rozmawiać…

dr FM: Mam wrażenie, że temat jest dopiero rozpoczęty…

HMG: To prawda, choć przyznam się, że poprzez tę rozmowę chciałam przede wszystkim zwrócić uwagę dorosłych (rodziców, terapeutów, nauczycieli) na dziecięce wyprowadzki. A dlaczego w ogóle pochylam się nad tym akurat problemem? Nie wiem, jak to wygląda ze strony pracy psychologa, ale ja w swojej pracy logopedy, bardzo często spotykam się
z wyprowadzkami dzieci. Nie tylko u dzieci które migrują, ale również u tych dzieci, które całe życie mieszkają w jednym miejscu i nigdy żadna fizyczna przeprowadzka im nie „groziła”. W związku z tym, w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak się dzieje i czy nie jest to może przejaw naszych czasów, które są w jakimś sensie trudne. Mam wrażenie, że bardzo rzadko dziś walczymy. I jeżeli pojawia się problem, to często uciekamy, wybierając zwykle te łatwiejsze rozwiązania. Stąd też moja refleksja nad dziecięcymi przeprowadzkami. Czy te przeprowadzki naprawdę są takie zerojedynkowe, czy może jednak, jest to kwestia dzieci – luster, w których my dorośli się odbijamy, a dzieci swoim zachowaniem pokazują nam, jacy jesteśmy niedoskonali.

dr FM: Dzieci pokazują, być może jacy jesteśmy niedoskonali, ale na szczęście pokazują też dużo dobrych rzeczy na nasz temat. Natomiast w ogóle temat migracji i przeprowadzek dzieci migrantów, to jest kolejne – ogromne zagadnienie. Jednak w kontekście dziecięcych wyprowadzek, trzeba pamiętać, że jest jeszcze ta inna, trudna kwestia wyprowadzki i to chciałabym podkreślić. Kiedy dziecko fizycznie nie wychodzi, nawet nie manifestuje tego, że chce się wyprowadzić, natomiast jego nie ma i w jakiś sposób jest nieobecne. Chroni się emocjonalnie przed tym, co jest dla niego trudne. Niekoniecznie tym, co jest trudne w rodzinie, ale może to dotyczyć, jak już mówiłam tego co się dzieje w szkole, czy w innych relacjach. Taka wyprowadzka emocjonalna dziecka, mimo, że ono fizycznie tutaj jest i fizycznie nie pakuje walizek, jest czymś bardzo ważnym, ale taż bardzo bolesnym. Bo kiedy ono się do takiej wyprowadzki posuwa, to znaczy, że naprawdę ta rzeczywistość w której żyje, jest dla niego bardzo trudna i czasem w skrajnych przypadkach dochodzi do czegoś, co nazywamy
w psychologii dysocjacją. W tym przypadku mówimy o dysocjacji ciała i emocji, kiedy dziecko jest tutaj, natomiast jego emocje czy myśli, są już zupełnie gdzieś indziej. W takim stanie pewne rzeczy mogą być w ogóle przez dziecko nieodczuwane. Nawet te, które są w ciele. No, ale to są już takie kwestie kliniczne wyprowadzek, bardzo trudnych.

HMG: Z tematem dziecięcych wyprowadzek będę się chciała zmierzyć w następnej bajce, jednak w kontekście tego bardzo złożonego – jak się okazuje – zagadnienia wydaje mi się, że choćby nakreślenie tła rozwojowego, psychologicznego, emocjonalnego tych zachowań było bardzo potrzebne. A teraz? Zobaczymy jak ten temat dalej się rozwinie…

dr FM: Też jestem ciekawa. I tak się zastanawiam czy osoby, które będą czytały bajkę, albo słuchały naszej rozmowy – miały takie doświadczenia? Może jakieś bliskie im dzieci przeżywały takie przeprowadzki, bo co dziecko to inna historia… Co dziecko, to inna potrzeba.

HMG: Dokładnie tak. Bardzo, bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę i mam nadzieję, że w jakiś sposób pomogłyśmy osobom, które nas dzisiaj słuchały. Dziękuję serdecznie Pani Doktor i wszystkiego dobrego!

dr FM: Dziękuję bardzo za zaproszenie i za możliwość wspólnej refleksji nad tym tematem. Mam nadzieję, że refleksja ta pomoże także naszym małym pacjentom, ich rodzicom i innym specjalistom.

 

 

Bajka o dziecięcych wyprowadzkach:            BENJAMIN SIĘ WYPROWADZA

 

 

 

 

 

Faustyna Mounis - doktor psychologii, psycholog kliniczny, ekspert i trener ODNSWP. Członek francuskiego stowarzyszenia na rzecz promocji dwujęzyczności Café Bilingue i były członek zespołu badań nad językiem na Uniwersytecie w Poitiers. Współautorka książek dla dzieci i projektów dotyczących dwujęzyczności i dwukulturowości.Prowadzi grupy wsparcia i warsztaty dla rodziców dzieci dwujęzycznych oraz konsultacje indywidualne dla ich rodzin. Posiada doświadczenie w pracy z dziećmi i dorosłymi z różnorodnymi zaburzeniami rozwojowymi i emocjonalnymi. W swojej pracy wykorzystuje psychodramę i zabawę symboliczną.Interesuje się podejściem humanistycznym w psychoterapii (logoterapia, terapia Gestalt), poczuciem odpowiedzialności i tożsamością. Mieszka i pracuje w Paryżu. Gabinet psychologiczny Paryż  Konsultacje online

 

 

Dodaj komentarz