MW – mutyzm wybiórczy. Zamknięci w lęku.

  Opowiada Michał Nochowicz. Rozmawia Hanna M. Górna.

„To, że dziecko się nie odzywa, to tylko wierzchołek góry lodowej, bo problem ten, jest dużo bardziej złożony.”       

 

POSŁUCHAJ WYWIADU:

MW – MUTYZM WYBIÓRCZY. Zamknięci w lęku

Moim gościem jest pan Michał Nochowicz – wykładowca, logopeda, terapeuta. Twórca autorskiego programu Terapii Mutyzmu Wybiórczego z Udziałem Psa.

HMG: Panie Michale, czym jest mutyzm wybiórczy (MW)?

MN: Mutyzm wybiórczy jest zaburzeniem lękowym, które objawia się tym, że osoba dotknięta tym problemem ma trudności w pewnym siebie odzywaniu się w miejscach, w których nie czuje się swobodnie. To może być przedszkole, szkoła, park, siłownia (jeżeli problem dotyczy starszych osób), czy inne miejsce publiczne. Należy podkreślić, że trudności tych osób, kompletnie nie są zależne od nich (od ich woli). Mowa blokowana jest przez lęk. Osoby z mutyzmem wybiórczym nie wybierają sobie osób, do których się odzywają, nie wybierają sobie miejsc gdzie się odzywają, ani tematów, na które odpowiadają, jak można by błędnie przypuszczać. Podjęcie kontaktu słownego, jest zależenie od poczucia bezpieczeństwa tych osób w danej sytuacji, w danym miejscu, przy danej osobie. W przypadku MW, mowa jest przeważnie rozwinięta zgodnie z rozwojem psychofizjologicznym i osoba z tym zaburzeniem, w domu bądź w miejscu, gdzie czuje się swobodnie i bezpiecznie, odzywa się i komunikuje bez żadnych problemów.

HMG: Mam świadomość, że część osób może się zastanawiać, czy coś takiego jak „mutyzm”w ogóle istnieje. Czy nie jest to wymysł, pobłażanie dziecku, „usprawiedliwienie dla leniwych” – tak jak kiedyś, była postrzegana dysleksja. Dla większości MW wygląda raczej, jak brak wychowania albo zaburzenie bliskie spektrum autyzmu. Co zatem rozróżnia mutyzm wybiórczy od złego wychowania czy zaburzeń autystycznych?

MN: Pewnym podobieństwem, które może wprowadzać w błąd jest to, że dzieci z mutyzmem wybiórczym – unikają kontaktu wzrokowego, podobnie jak robią to osoby z autyzmem. Jednak, osoby z MW zachowują się tak, ponieważ nawiązanie kontaktu wzrokowego jest początkiem komunikacji. I jeżeli nawiązujemy z kimś kontakt wzrokowy, to przeważnie za chwilę, pojawia się kontakt werbalny. Osoby z MW permanentnie unikają kontaktu wzrokowego, bo są przekonane, że zaraz ktoś się do nich odezwie i będą czuły się niekomfortowo. Inna kwestia jest taka, że dzieci z MW, które czują się zablokowane do tego stopnia, że o samej mowie, nie ma mowy – nie wykonują poleceń, jeżeli nie czują się pewnie w towarzystwie innej osoby. Jest to podstawowe stadium funkcjonowania takiego dziecka. Bywa również brany uwagę fakt, że dziecko nie rozumie (mowy, poleceń), co także może przywodzić na myśl autyzm. Ja jednak dużo częściej spotykam się z pomyłką w kierunku nieśmiałości. Mutyzm wybiórczy, często uznawany jest za skrajną nieśmiałość. A ze skrajaną nieśmiałością nie trzeba nic robić. I to jest bardzo duża pułapka, bo o ile można pomylić się w diagnozie i stwierdzić, że może to być spektrum autyzmu – to jednak wtedy, już coś się wokół tego dziecka dzieje. Ktoś podejmuje jakieś działania. Często jednak nauczyciele nie zauważają MW, bo dziecko funkcjonuje, jest grzeczne, wykonuje polecenia – jeżeli funkcjonuje troszkę lepiej niż inni – i „tylko” się nie odzywa. Albo odzywa się bardzo mało. Często (przy błędnym rozpoznaniu lub nierozpoznaniu MW) pojawia się również ogromny problem na zajęciach logopedycznych, gdzie te dzieci wtłoczone w sytuację ćwiczeniową, czują się jeszcze bardziej zaatakowane, kiedy wymaga się od nich wykonywania ćwiczeń logopedycznych. Odczuwają wtedy presję, są zdenerwowane. Jest im dużo trudniej wykonywać te ćwiczenia niż, ich rówieśnikom z tej samej grupy. Trzeba podkreślić, że zajęcia logopedyczne poprowadzone w złym momencie, w nieprawidłowy sposób – stają się czynnikiem podtrzymującym mutyzm!

HMG: Jaka jest różnica między nieśmiałością a lękiem?

MN: Z reguły osoby, które są nieśmiałe, pozwalają się wciągnąć w zabawę. Natomiast, jeżeli dzieci z MW sprzeciwiają się jakieś sytuacji, to naciskanie na kontakt powoduje często ich płacz. Zwykle, kompletnie „wysypują się” w tej sytuacji. Nie radzą sobie z nią. Dziecko nieśmiałe pozwoli z czasem, na zbudowanie kontaktu. Dziecko z objawami MW – nawet w stopniu lekkim – nie. Powiedziałem „mutyzmu w stopniu lekkim”- no właśnie. To jest jeszcze ważne. Wyróżniamy mutyzm ciężki i lekki. W przypadku ciężkiego mutyzmu, dziecko zupełnie się nie odzywa do danych osób, nie buduje kontaktu. Z kolei, w przypadku mutyzmu lekkiego, z czasem, z czasem pojawia się ten kontakt: może to być pojedyncze słowo, zdanie, szept.

HMG: Jak wygląda typowe dziecko z MW? Jaka jest jego mowa ciała?

MN: Dobre pytanie. Na pierwszy rzut oka, jest to dziecko, które może sprawiać wrażenie takiej nieśmiałej, zamkniętej w sobie osoby. Patrząc na sylwetkę, widzimy spięte łopatki (spięcie mięśni w wyniku stresu i adrenaliny, która zaczyna się wydzielać w organizmie dziecka). Często jest tak, że rodzice dzieci z MW obserwują, jak w drodze do szkoły ich dzieci zachowują się normalne, ale tuż po przekroczeniu progu szkoły, zaczynają się napinać i pojawia się ta charakterystyczna sylwetka. Kolejna cecha, to unikanie kontaktu wzrokowego, o którym już opowiadałem. Dłonie zaciśnięte w pieści, co może potwierdzać pewną nerwowość i niepokój. Jeżeli to jest podstawowy obraz dziecka z MW, to kolejne kwestie wynikają z relacji z rówieśnikami: dziecko z MW trzyma się z dala od środka placu zabaw, z dala od grupy, preferuje zabawę indywidualną, ma trudność w udzielaniu odpowiedzi i w werbalnym braniu udziału w zajęciach. Są to osoby szepcące. Nauczyciele często opowiadają, że „on/ona po prostu tak ciszej mówiła, tak cichutko” – ale trzeba dopytać, czy to jest dźwięczne, czy jest to szept? Czy może dziecko mówi ciszej, żeby nikt inny go nie usłyszał? To wszystko, rodzi nam wątpliwości i podejrzenia w kierunku lekkiego mutyzmu. Warto zwrócić uwagę, że nawet jeżeli trafi się bardzo, bardzo nieśmiała osoba, której cechy będą nam przypominamy MW, możemy powiedzieć o „dziecku muśniętym mutyzmem wybiórczym”. Jest to termin używany przez Marię Bystrzanowską, wspaniałą specjalistkę zajmującą się MW w Polsce. Te bardzo nieśmiałe dzieci, „muśnięte MW” – nie potrzebują wiele, aby poradzić sobie ze swoim problemem. Odrobina treningu, odrobina pracy wystarczy, żeby było dobrze – ale, trzeba ten problem wychwycić. Warto być też świadomym, iż to, że dziecko się nie odzywa, to tylko wierzchołek góry lodowej, bo problem ten, jest dużo bardziej złożony. Dzieci (nawet te „muśnięte mutyzmem”), które nie przepracowały swojego lęku, mają potem ogromny problem z asertywnością. Z tym, żeby świadomie wypowiadać swoje zdanie względem rówieśników. Jeżeli gdzieś na etapie przedszkolnym wystąpił problem komunikacji, prezentowania swojego zdania (jeszcze w takich nieskrępowanych warunkach), to przeważnie w wieku szkolnym, nastoletnim pojawia się poważny problem. Z jednej strony, jest to obciążenie komunikacyjne – bo tym osobom bardzo trudno jest mówić o tym, co czują, co myślą. Z drugiej strony, te dzieci będą bardzo łatwo ulegać wpływowi grupy – „Myślę tak, jak reszta. Nie chcę wybijać się poza kanon.” – a wszyscy wiemy, jak groźne mogą być konsekwencje takiego zachowania.

HMG: Skąd się bierze lęk przed mówieniem? Czy jest to lęk przed swoim głosem, czy może ogólny lęk przed kontaktem werbalnym?

MN: Z moich doświadczeń i z kontaktu ze starszymi osobami mierzącymi się z problemem MW wynika, że było to dziwne uczucie w gardle, które blokowało głos. Często jest tak, że te osoby boją się, żeby ktoś usłyszał ich głos. Często, towarzyszy im wrażenie, że ich głos śmiesznie brzmi, że brzmi nienaturalnie. Niemniej jednak, jest to taka lękowa projekcja. Jeżeli nie akceptujemy czegoś w sobie, to zwykle, jest to obarczone jakimiś dodatkowymi, negatywnymi cechami. Tak samo jest w przypadku osób z MW. Trzeba sobie zdać sprawę, że są to przeważnie bardzo wrażliwe jednostki, które cechy wrażliwości (jak również wrażliwość samego układu nerwowego), mogły odziedziczyć po swoich bliskich krewnych. Zwykle, wysoka wrażliwość czy lękliwość towarzyszy tym rodzinom od dłuższego czasu. Dziecko z MW w rodzinie, przeważnie, nie jest pierwsze.

HMG: Kiedy więc podejrzewać MW? Kiedy na pewno skłaniamy się ku diagnozie MW, a nie innych zaburzeń?

MN: Bardzo dobre pytanie. Jeżeli nieśmiałość i wszystkie te zachowania, o których opowiadałem wcześniej nie mijają lub co gorsza – nasilają się bądź pojawiają się kolejne niepokojące reakcje, obserwację pod kątem mutyzmu wybiórczego należy rozpocząć :
po 4 tygodniach pobytu dziecka w przedszkolu czy szkole, jeżeli nie jest to pierwszy rok dziecka w placówce. Natomiast jeżeli jest to pierwsze miejsce, w którym dziecko rozpoczyna swoją edukację – obserwację pod kątem MW rozpoczynamy po 8 tygodniach utrzymujących się objawów.

HMG: Co powinien zatem wiedzieć nauczyciel, który ma pod swoją opieką dziecko z MW? Czego nie powinien robić?

MN: Jeżeli już trafi się dziecko, które ma problem z odzywaniem się do nauczyciela, to po pierwsze nauczyciel nie powinien zwracać na to uwagi.    I nie chodzi tu o bagatelizowanie problemu, ale o to, żeby nie zwracać uwagi dziecka na tę trudność. Często jest tak, że nauczyciele zadają dziecku pytania – „Czemu się nie odzywasz?”– a to jeszcze bardziej wycofuje dziecko. Oczywiście, nie może być też tak, że milczenie dziecka jest akceptowalne, że my pozwalamy, żeby to dziecko się nie odzywało. Szczegółowa praca nad nawiązaniem z dzieckiem kontaktu, zwykle wykonywana jest pod kierunkiem koordynatora, który prowadzi terapię dziecka i ściśle współpracuje z nauczycielem, podpowiadając mu, jak ma się zachować. Na początku jednak, (4 lub 8-tygodniowy okres adaptacyjny dziecka w placówce) warto traktować dziecko normalnie, tak samo jak inne dzieci. Z jednej strony, traktujemy dziecko normalnie, ale z drugiej, nie zmuszamy go do ciągłego mówienia np. „dzień dobry”. To niestety nie jest dobry sposób na zawiązanie kontaktu z dzieckiem z MW. Bardzo ważne jest, żeby nie pytać się dziecka, czy jest dzisiaj gotowe, żeby porozmawiać. To jest bardzo podstawowa trudność, bo nawet z pozoru bezpieczne pytanie, zwraca uwagę dziecka na problem, a wynik jest taki, że dziecko zaczyna się jeszcze bardziej wycofywać. Odradzam również podejście w stylu: „Jeżeli mi nie powiesz, to nie będę mógł ci pomóc”. Co jeszcze jest bardzo istotne? Na pewno sugerowałbym nauczycielom, zwrócenie uwagi na te z pozoru nieśmiałe ich zdaniem dzieci, które nie bawią się w grupie i mają trudności w kontaktach z rówieśnikami, co nie jest spowodowane brakiem znajomości języka. Myślę, że warto w tym miejscu zaznaczyć, że MW częściej dotyka osoby, które mieszkają z dala od dużych skupisk ludzkich. Mając mało kontaktów z rówieśnikami, okazuje się, że dziecko ma trudności w nawiązaniu relacji. Te informacje często umykają. Jeżeli milczenie dziecka się utrzymuje, nauczyciele winni zaraz po tym adaptacyjnym miesiącu, zwrócić rodzicowi uwagę, że występuje trudność w komunikacji.

HMG: Czasem rodzice nie zdają sobie sprawy z tego, ich dziecko ma taki problem komunikacyjny, bo w domu – jest dobrze.

MN: Widać tu współistnienie tych dwóch obrazów, gdzie dziecko obserwowane przez rodziców w domu zachowuje się zupełnie inaczej, niż w relacji z nauczycielem. Stąd częste zdziwienie rodziców. Jak to możliwe, że moje dziecko się nie odzywa, skoro w domu jest najgłośniejsze ze wszystkich?

Naturalną rzeczą jest to, że u rodziców dziecka z MW może pojawić się niezgoda na podejrzenie, czy diagnozę. Dlatego też, ze strony nauczycieli ważne jest jeszcze wspólne stanowisko co do tego, czym jest problem, który trawi to dziecko.

HMG: I kolejna ważna informacja, jest taka, że nauczyciele będą potem współuczestniczyć w terapii dziecka.

MN: Tak, oczywiście. Ja jestem bardzo gorącym zwolennikiem terapii mutyzmu w miejscu, gdzie występuje problemPrzeważnie rodzice, którzy przychodzą do mnie na konsultację w sprawie MW pytają – to kiedy moglibyśmy przyjść z dzieckiem? Na co odpowiadam, że tak naprawdę, to w ogóle nie muszą państwo przychodzić z dzieckiem. Mi wystarczy porozmawiać z państwem, z nauczycielem dziecka, żebyśmy mogli ustalić pierwsze kroki i rozpocząć działanie w miejscu, gdzie występuje problem, nie w gabinecie.

HMG: Mi także się wydaje, że to jest chyba najlepsze podejście. Kiedy pracujemy w gabinecie, dziecko oswaja się z gabinetem i z osobą terapeuty. Natomiast poza gabinetem, kiedy ta sytuacja lękowa jest jeszcze bardzo silna, (bo w codzienności wciąż pozostaje nieoswojona), poradzenie sobie z nią może nie być dla dziecka takie proste, ponieważ nie przepracowało jeszcze swojego problemu „w życiu”.

MN: Ja nie mówię, że praca gabinetowa jest czymś złym, bo niewątpliwie to, że dziecko zacznie się do kogoś odzywać, ułatwi mu kontakt z następnymi osobami. Najważniejsze jednak jest to, żeby rodzic nie chodził od terapeuty, do terapeuty, tylko skoncentrował się na działaniach,
w miejscu, gdzie występuje problem
.

Znam przypadki, gdzie rodzic jechał z dzieckiem 70 km, kilka razy w ciągu tygodnia, żeby dziecko spotkało się z logopedą, którego tak naprawdę – nie potrzebowało. To były takie dziwne sytuacje, które z jednej strony, wynikają pewnie z braku świadomości istoty problemu jakim jest MW. Z drugiej strony, często jest tak, że rodzice w jakimś sensie uzależniają od relacji z terapeutą i trudno jest im tę relację przerwać – co kompletnie nie służy ich dzieciom.

Dlatego ja, za priorytet uważam rozpoczęcie działań w przedszkolu, szkole. I dopiero, jeśli rodzic sobie życzy, jeśli występują jakieś dodatkowe potrzeby – myślimy wspólnie o zajęciach uzupełniających dla dziecka. Niemniej jednak, organizujemy je dopiero po tym, jak ustalimy formę wsparcia w szkole, bądź przedszkolu.

HMG: Proszę powiedzieć, dlaczego MW nie minie sam? Co się stanie, jeśli problem nie zostanie przepracowany?

MN: MW – lęk przed mówieniem – jest, jak każdy inny lęk. Jeżeli nie pracujemy nad trawiącym nas lękiem, to zaczyna on infekować kolejne sfery.

Patrząc na osoby, które się nie odzywają: jeżeli odczuwają dyskomfort w kontakcie społecznym, to będą unikały kontaktów społecznych, co z kolei prowadzi do fobii społecznej. Jeżeli unikamy ludzi, unikamy także miejsc. Zaczynamy się zamykać w domu. Pojawia się lęk przed przestrzenią. Lęk się rozprzestrzenia.

Bez treningu, bez terapii – nie mamy możliwości skonfrontowania się z naszymi lękowymi myślami, które są pewnym „oszustwem”. Istnieje „dobry” lęk, który chroni nas przed niebezpieczeństwem, ale jest też lęk, który nas oszukuje, mówiąc, że wszystko jest niebezpieczne. I to jest tak, że ten niekontrolowany, nieprzepracowany lęk, będzie nam się rozszerzał, zajmując kolejne przestrzenie w naszym życiu, narzucając fałszywy obraz świata, który nas otacza. Ja pracuję również jako kynoterapeuta[i] z psem terapeutycznym. Często moimi podopiecznymi są dzieci, które boją się psów. I to tak jest, że jeżeli z lękiem nic się nie robi, to na początku (w przypadku kynofobii), są to psy a potem inne zwierzęta. Zwierzęta, które nie mogłyby zrobić dziecku krzywdy, jednak w umyśle tego dziecka, jest bardzo duży przestrach, kiedy ma się skontaktować z jakimś zwierzęciem, albo gdy czyni to ktoś z jego rodziny, bo dziecko boi się wtedy, że zaraz to zwierzę zrobi komuś krzywdę. Ten lęk, jest bardzo silnie zakorzeniony w umyśle i trudno z nim dyskutować. Tak samo jest z lękiem w MW.

HMG: Podsumowując zatem: jeżeli okazuje się, że w klasie nauczyciel ma problem i wydaje mu się, że dziecko może mieć MW, to po pierwsze – nie stara się zmusić dziecka do mówienia. Jeśli po 4 tygodniach adaptacji dziecko wciąż milczy, nauczyciel rozmawia z rodzicami, zwracając ich uwagę na trudności komunikacyjne dziecka w szkole, aby mogli poszukać pomocy. Nie zostawiamy sprawy samej sobie i działamy zespołowo, najlepiej w miejscu, gdzie występuje problem.

MN: Tak, dokładnie. Rodzic, nauczyciel i koordynator, który będzie prowadził temat mogą działać bardzo wiele. Ja preferuję terapię małych kroków, gdzie na początku zabiegamy o to, żeby dziecko dobrze poczuło się w miejscu, w którym będzie się codziennie pojawiało. Czasami do tego wykorzystuję obecność rodzica. Jeżeli dziecko dodatkowo rozmawia z rodzicem w towarzystwie nauczyciela, traktuję obecność rodzica jako furtkę, do wprowadzenia do tej sfery, w której dziecko się odzywa – nauczyciela. Kiedy się to uda, powoli odsuwam rodzica pozwalając nauczycielowi, na budowanie relacji z podopiecznym i generalizowaniem tego kontaktu w całej placówce.

HMG: Pracując z MW, nie mówimy o takiej typowej terapii. Najpierw budujemy relację.

MN: Często to wystarczy. Kiedy dziecko poczuje się przy nas swobodnie, kiedy opadnie lęk, a my nie naciskamy na kontakt i mamy ten komfort, że widzimy się z tym dzieckiem przynajmniej 3-4 razy w tygodniu, nie ma szans, żeby to nie puściło. Terapia małych kroków, to naprawdę bardzo pewny środek terapeutyczny. Owszem, często wymaga więcej pracy i czasu (ze strony rodzica czy nauczyciela), ale jest naprawdę skuteczna.

HMG: Takie, oswajanie Lisa w „Małym Księciu”. Codziennie troszkę bliżej.

MN: Tak, dokładnie. Niemniej, to jest dla tych dzieci stresujące – i zawsze jeszcze uczulam rodziców, żeby zadbali o to, aby można było później to napięcie rozładować. Żeby dziecko miało okazję, do aktywności fizycznej – bo ta pozwoli mu odreagować. Żeby później była mniejsza wichura w domu, bo to się potem tam jeszcze rozgrywa…

HMG: Tak się składa, że kilkakrotnie miałam kontakt z rodzicami, dzieci których dotknął MW. Pamiętam z tych rozmów, że to co było dla rodziców najtrudniejsze, to ocena społeczna. Bardzo negatywna. Mało tego, najwięcej bólu zadawali najbliżsi, który nie mogli zrozumieć, że dziecko ma problem. Co doradziłby Pan rodzicom dzieci z MW? Jak tłumaczyć dziadkom, rodzinie, że ich dziecko nie jest niegrzeczne tylko mierzy się z lękiem?

MN: Zauważyłem, że jest taka prawidłowość, nie zawsze jest tak samo, ale bywa i tak, że osoby, które mają największy problem z zaakceptowaniem trudności dziecka, same kiedyś mierzyły się podobnym problemem. Ten problem nie został w porę wykryty, a mutyzm został u nich „przetarty”, przy okazji takiego „konserwatywnego” wychowania. W jakiś sposób udaje się tym osobom społecznie funkcjonować, ale przeważne, okupują to swoim zdrowiem. Co sugerowałbym zrobić? Najważniejsze w terapii mutyzmu jest to, żeby przygotować środowisko – domowe i szkolne. To polega na tym, że są czynniki podtrzymujące mutyzm w domu i szkole. Każda z osób, która ma kontakt dzieckiem z MW, nie może poprzez swoje działania czy zachowanie – podtrzymywać mutyzmu u tego dziecka. Czyli np. nie może wywierać presji, zawstydzać dziecka, nie akceptować problemu, nie może też okazywać irytacji, że dziecko się nie odzywa, że ma z tym problem. Jeżeli wśród tych osób, czy to w środowisku szkolnym, czy domowym, jest tak osoba, która podtrzymuje reakcje lękowe u dziecka, to na początku – tłumaczymy. Jeżeli, nasze tłumaczenia nie pomagają, to sugerowałbym ograniczenie kontaktów dziecka z osobami, które nie potrafią zrozumieć tej sytuacji. Można też zorganizować spotkanie psychologiem, bo bywa i tak, że tą nieakceptującą osobą jest partner bądź drugi rodzic, który sam może być dotknięty tym problemem…

HMG: Mutyzm wybiórczy istnieje. Nie jest to prosta sprawa. Najczęściej musimy popracować nie tylko z dzieckiem, bo zwykle, nie jest to jedynie problem dziecka, ale bardzo często, jest to problem rodziny i środowiska. I dopiero wtedy, kiedy wszyscy będą to w stanie zrozumieć i będą chcieli pomóc, dziecko ma szansę otrząsnąć się z lęku. Bo samo sobie nie poradzi.

MN: Ładnie to Pani powiedziała. W przypadku MW, środowisko ma ogromne znaczenie. Często jest tak, że po dwóch tygodniach, samej tylko eliminacji czynników podrzemujących mutyzm, dziecko samo zaczyna się odzywać. Jeszcze nie została zaproponowana żadna terapia, nie rozpoczęło się jeszcze wprowadzenie nauczyciela, a to dziecko już zaczyna się komunikować. Wszyscy pytają, co się stało? Odpowiadam wtedy, że wiele się z zmieniło w państwa domu, w państwa podejściu.

HMG: Na koniec, nawiążę jeszcze do rozmowy z dr Mounis, która zawsze podkreśla w swoich prelekcjach, że najważniejsza w życiu jest relacja. Z niej wszystko wychodzi, od niej wszystko zależy. I kiedy tak rozmawiamy, to właśnie to mi się przypomina. Także i tu, w przypadku MW – relacja, jest kluczowa i w leczeniu, i w wykryciu, i w pokonaniu problemu.

MN: Dodałbym jeszcze, że relacja, jest pomocna przy przyzwoleniu dziecku na doświadczanie. Bo ono może zacisnąć zęby i spróbować coś powiedzieć, udzielić odpowiedzi na jakieś pytanie, czy po prostu – pogłaskać psa. Ale jeżeli blokuje sobie doświadczanie i przeżywanie tego faktu – czyli po prostu konfrontowanie się z emocjami, to nie ma szans na oddziaływanie terapeutyczne. A ta dobra relacja (z nauczycielem, terapeutą, rodzicem), pozwala dziecku na to, aby skonfrontowało się ze swoimi emocjami. Jeżeli dziecko nie będzie czuło się skrępowane w naszym towarzystwie – to się otworzy, to się rozpłacze. Będzie się przy tym czuło bezpiecznie. Dużo łatwiej będzie mu funkcjonować i rozwijać się, jeżeli faktycznie będzie do tego odpowiednia podstawa.

 

HMG: Panie Michale, dziękuję serdecznie za naszą rozmowę. Mam nadzieję, wiedza o mutyzmie wybiórczym będzie nieco bardziej powszechna, a sam mutyzm wybiórczy zacznie funkcjonować, jako zaburzenie które można pokonać – wspólnymi siłami, mądrym wsparciem dziecka i zrozumieniem. Dziękuję.

MN: Ja również dziękuję i życzę powodzenia.

 

 

Bajka oswajająca MW        KOMPLETY ALOJZEGO MUSZKI

 

 

 

 

 

 

 

Michał Nochowicz - logopeda, kynoterapeuta, wykładowca akademicki (Bydgoszcz, Elbląg, Konin). Twórca autorskiego programu Terapii Mutyzmu Wybiórczego z Udziałem Psa. Członek Polskiego Związku Logopedów oraz Polskiego Towarzystwa Kynoterapeutycznego. Mieszka i pracuje w Poznaniu. Prowadzi grupy wsparcia dla rodziców dzieci z mutyzmem wybiórczym (Poznań, Bydgoszcz, Konin, Elbląg). Przypadki MW konsultuje także online. Więcej informacji na stronie www.logopediazpsem.pl

Psy terapeutyczne: Benek (Golden Retriever) Luna i Felek – (Cavalier King Charles Spaniel). Na zdjęciu: Luna z Benkiem.

 

 

 

[i] Kynoterapia – jest to metoda wzmacniająca efektywność rozwoju osobowości, edukacji i rehabilitacji, w której motywatorem jest odpowiednio wyselekcjonowany i wyszkolony pies, prowadzona przez wykwalifikowanego kynoterapeutę. Kynofobia – nabyty lub nieuzasadniony lęk przed psem. źródło:logopediazpsem.pl